Afirmacje – dlaczego czasem nie działają?
piątek, 27-03-2009, autor: Tomek
Od czasu do czasu dostaję na skrzynkę pocztową maila z zapytaniem o zastosowanie afirmacji do zaprowadzania zmian w swoim życiu.
Z reguły jakaś niezadowolona osoba pisze, że powtarza sobie w kółko różne formułki, jednak to nie działa, a nierzadko dodatkowo jeszcze pojawia się dziwne uczucie i coś się w niej wewnętrznie buntuje.
Jaki jest więc mój sposób na afirmacje?
W moim przypadku jest to bardzo proste – nie stosuję w ogóle afirmacji.
Jeżeli jednak sprawdzało się to dla Ciebie lub chcesz spróbować, pamiętaj o kilku ważnych zasadach.
Pierwsza zasada to oczywiście pozytywna koncentracja. Należy oczywiście budować pozytywne obrazy, zachęcające, pełne takich submodalności, które działają na Ciebie najlepiej i tak dalej i tak dalej.
Tutaj jednak wiele osób się wykłada, gdyż nikt nie powiedział im o drugiej zasadzie, którą nazwę: nie wciskaj sobie kitu.
Czy uważasz, że jak osoba ważąca 200kg będzie sobie w kółko powtarzać, że jest szczupła, to w jej umyśle nie zapali się czerwona lampka?
Czy ktoś tonący w długach, z kredytem na 40 lat na mieszkanie, spłacający raty za samochód i pracujący na państwowej posadzie stojąc przed lustrem powie spójnie „jestem bogaty”?
Nie wiem jak Tobie, ale mi tutaj coś bardzo nie gra…
Proponuję więc sposób na obejście tej patowej sytuacji. Sposób prosty: mów prawdę.
Jak może brzmieć taka prawda? Uważam, że skutecznym rozwiązaniem jest formułowanie komunikatów w kategoriach możliwości.
Czy nasz wspomniany wyżej grubasek może powiedzieć sobie „mogę schudnąć”? Oczywiście, że może
Czy zagubiony w wyścigu szczurów ciułacz powie spójnie „ja też przecież mogę być bogaty”? Moim zdaniem jak najbardziej tak.
Powyższe komunikaty mają według mnie jeszcze jedną zaletę: automatycznie nasuwa się pytanie „jak to zrobić?”, w związku z czym umysł zaczyna poszukiwać rozwiązań i nastawia się na działanie. Jest to moim zdaniem o wiele bardziej skuteczne niż leżenie na trawce, opowiadanie sobie bajek i oczekiwanie na dar niebios.
Jeżeli więc chcesz się afirmować to się afirmuj, pamiętaj jednak o powyższych zasadach. Dla wzmocnienia efektu zachęcam do zapisania się na codzienny motywujący cytat.
Zapisz się na mailowe powiadomienia o nowych postach na tym blogu
To co powyżej to jest część prawdy.
Inną część pokażę na przykładzie:
wyobraźmy sobie osobę, która ma dołujące ją poczucie, że wszystko jest bez sensu, że nie ma o co i po co się starać, troszczyć, zdobywać, bo i tak wszystko kiedyś zniknie a ona sama umrze i też się rozsypie w pył.
Jeśli dobrze dobierze ona teksty afirmacji do swojego stanu umysłu i jeśli będzie je często powtarzać, to w mózgu utworzą się nowe połączenia między komórkami – proponuję poczytać na ten temat, jest to zwykła biologia. Jakieś synapsy, neurony itp. Połączenia te są zmienne. Stale się zmieniają i dobrze im robią różne zmiany, potem łatwiej im się dostosować do nowych okoliczności życiowych. A nam wtedy łatwiej żyć. Skostnienie nie jest za bardzo dobre, „muchy nie pstrzą na drzwiach obrotowych” powiada przysłowie.
Przez powtarzanie, człowiek sam z siebie zaczyna słuchać to co się mu powtarza (lub sam sobie powtarza) i wreszcie zaczyna wierzyć. Nie na próżno Goebbels powtarzał swoje propagandowe kłamstwa, on też kierował się tą zasadą: kłamstwo wielokrotnie powtórzone zaczyna być postrzegane jak prawda.
Człowiek zaczyna wierzyć w te zdania nie tylko z tego, wyżej wymienionego, powodu. Człowiek jest istotą myślącą i to co słyszy czasem przepuszcza przez proces myślowy. Jest takie powiedzenie: „jak ci kilka osób powie, żeś pijany to lepiej się połóż i wyśpij, bo coś w tym może być”. Kiedy więc słyszysz afirmacje to w którymś momencie te teksty zaczynają do ciebie docierać, zaczynasz je słyszeć i analizować.
Powiedzmy, że ta nasza przykładowa osoba ma następujące afirmacje:
„Żyję w teraźniejszości. Każda chwila jest nowa i dobra. Zauważam i akceptuję swoją wartość. Kocham siebie i wspieram w każdej chwili.”
Najpierw może się zdarzyć bunt: „co za głupota; dobra, żyję w teraźniejszości, ale nieprawda, że każda chwila jest nowa i dobra; na przykład codziennie jem to samo nie-nowe śniadanie i chodzę do pracy, która wcale nie jest dobra; moja wartość? – co to? kochać siebie – a po co? wspieram siebie? no pewnie bo jak nie ja to kto?”
Po pewnym czasie zaczyna to analizować i może przyjść refleksja: „ile jest prawdy w tym, że każda chwila jest nowa?” człowiek zaczyna się przyglądać swoim chwilom. Okazuje się, że rzeczywiście śniadania są takie same, ale codziennie myśli o czymś innym przy śniadaniu, inaczej jest ubrany, inna jest pogoda, inny nastrój, inny chleb, czy inaczej ugotowana owsianka, bo dał za mało soli.
- każda kąpiel mimo tego, że podobna do innej, to jednak naprawdę nieco się od niej różni.
- zawsze zamykam drzwi w ten sam sposób, to może zmienię, zamknę je najpierw na dolny zamek zamiast na górny.
I od tego dana osoba zaczyna się sama zmieniać. Zaczyna być uważna, zwraca uwagę na szczegóły, które pozwalają jej na lepsze „smakowanie” każdego aspektu codzienności, każdy zauważa coś innego. I odkrywa w sobie ciekawość świata i docenienie tego co ma.
***
To tylko przykładowy proces jaki może się odbywać u osób, dla których afirmacje działają.
Jeśli afirmacje nie działają to też są na to sposoby, na przykład zmienić afirmację na inną. Dość dobrym źródłem dostarczającym afirmacji jest Louise Hay, np. tutaj są fajne karty afirmacyjne: http://www.libralion.com/hay.htm oraz jej książki z afirmacjami.
Innym sposobem byłoby „porozmawianie” z procesami hamującymi. Ale to już „wyższa szkoła jazdy”
—
W wojsku żołnierze zawzięli się na kolegę i zaczęli mu często mówić, że źle wygląda, że jest żółty na twarzy, że ma powiększone oczy itp. ewidentne nieprawdy. Zachorował naprawdę. Uwierzył?
Stwierdzenie „Mogę być szczupły” jest prawdziwe, ale zamknięte – do niczego nie prowadzi, niczego nie zmienia. Możesz to możesz i co z tego? Zasługujesz na coś? – to powodzenia w zasługiwaniu.
Problemem jest właśnie uwierzyć w afirmacje. To wtedy ma się coś zadziać. Na pewno kluczowe jest właściwe sformułowanie afirmacji. Jeśli ma długi, to „Zawsze mam pieniądze na wszystkie moje potrzeby”.
Nie jestem ekspertem od afirmacji, ale stale stykam się z różnymi, wzajemnie się wykluczającymi, teoriami na ten temat, więc próbuję to sobie jakoś uporządkować.
Afirmacje zawsze działają dla osób, które tego pragną. Które przgną, a nie tylko chcą zdobyć dużo pieniędzy by pokazać znajomym, że i ja jestem bogaty. Afirmacje działają tak jak MY tego chcemy. Jeżeli wyobrazisz sobie siebie bogatego to na pewno nim nigdy nie będziesz tylko dlatego, że tak sobie to wyobraziłeś. Będziesz bogaty tylko na tyle na ile pozwolą Ci twoje myśli.
Zawiłe to, ale kto dużo rozumie, ten wie …..
“Zawsze mam pieniądze na wszystkie moje potrzeby”.
W tej afirmacji działa również tekst „moje potrzeby”- jak często wydajemy pieniądze na coś co nie zaspakaja naszych potrzeb, albo zaspokaja ale nie nasze potrzeby…tylko sprzedawcy.
No proszę – naukowcy potwierdzili moje domysły: Afirmacja może przynieść efekt odwrotny do oczekiwanego