By Twoje słowo stało się ciałem

Być może nie raz zdarzyło Ci się słyszeć o idei kreowania rzeczywistości przy pomocy tylko Twoich słów i myśli.

Istnieją przeróżne książki i filmy mówiące nam, że wystarczy czegoś tylko mocno pragnąć lub wierzyć, lub ciągle o tym myśleć a niechybnie stanie się to faktem.

Choć oczywiście odpowiednie nastawienie mentalne to podstawa, to moim zdaniem te książki i filmy nie zawsze niosą ze sobą konkretne i praktyczne porady wskazujące co rzeczywiście można w tym celu zrobić.

Dlatego chciałbym zaproponować Ci prosty sposób, który może pomóc Ci osiągać zamierzone cele i sprawić, że rzeczywiście zaczniesz wpływać na otaczającą Cię rzeczywistość.

Idea tego sposobu jest wręcz banalnie prosta i dlatego właśnie tak praktyczna.

Wystarczy, że przyjmiesz sobie tylko jedno, jedyne i mocne postanowienie, a mianowicie narzucisz sobie żelazną konsekwencję.

Musisz po prostu dopilnować, aby zawsze i wszędzie dotrzymywać słowa.

Bo jeżeli nawet masz wielkie cele i próbujesz je zdobyć przez wpajanie sobie przekonań, że Ci się uda, silną wiarę i mnóstwo mocnych postanowień, a nie potrafisz dotrzymać słowa w codziennych prostych sprawach to nie licz na spełnienie tych wielkich marzeń.

Zacznij więc od rzeczy prostych i codziennych.

Na przykład jeżeli powiesz (lub pomyślisz), że dzisiaj wyrzucisz śmieci to mają być one dzisiaj wyrzucone.

Jeżeli postanowisz sobie, że pozmywasz natychmiast po obiedzie, to natychmiast po obiedzie naczynia mają być pozmywane.

Jeżeli mówisz, że jutro chcesz wstać o 6:00 to niezależnie od wszystkiego wstań o 6:00.

Jeżeli obiecasz koledze, że oddasz mu książkę w piątek, to książka w piątek ma zostać oddana.

Jeżeli powiesz koleżance, że załatwisz jej jutro jakąś sprawę, to sprawa ta bezwzględnie musi zostać jutro załatwiona.

Ćwicząc wytrwale w ten sposób, na małych i codziennych czynnościach, zaprogramujesz swój umysł na jedno bardzo, ale to bardzo istotne przekonanie: wszystko o czym myślę i co sobie postanawiam staje się rzeczywistością.

Niech Twoje myśli, słowa i postanowienia staną się od dziś najważniejszym i obowiązującym prawem.

Zacznij już teraz – pomyśl o czymś co masz zrobić i dopilnuj aby zostało to dzisiaj zrobione.

I rób tak konsekwentnie i wytrwale, a Twoje słowa nabiorą mocy.

Nabiorą potężnej i realnej mocy wpływania na rzeczywistość.

Zapisz się na mailowe powiadomienia o nowych postach na tym blogu

9 razy skomentowano wpis “By Twoje słowo stało się ciałem”

  1. Bardzo dziękuję. Żelazna konsekwencja – tego chyba ostatnio mi brakowało i tego potrzebuję. Myślę, że znalazłam odpowiedź na moje problemy. To prawda, że idea tego sposobu jest prosta, ale niekiedy trudna w realizacji. Uważam, że „dla chcącego nic trudnego”. Zabieram się do pracy.
    Jeszcze raz bardzo dziękuję i pozdrawiam.
    Beata

  2. Brak konsekwencji wiele razy pokrzyżował mi plany.to,co przeczytałam na temat małych kroków przemawia do mnie o tyle,że nie wymaga ode mnie zbyt dużego wysiłku jednorazowo i to mi pasuje.Dodam,że z perspektywy czasu,niejednokrotnie przekonałam się jak konsekwencja się opłaca.

  3. Witaj Tomku,

    Bardzo mądre jest to co napisałeś o robieniu tego co się postanowiło i tak jak podkreśliłeś najważniejsze jest, aby zacząć od małych rzeczy. W ten sposób buduje się bardzo efektywny nawyk.

    Mózg po pewnym czasie zaczyna generalizować przekonanie „dokańczam o co zacząłem” na wszystkie możliwe konteksty i „myśli stają się ciałem”.

    Chciałbym jednak Cię lekko uszczypnąć jako osobę, która jest pasjonatem NLP. Otóż na początku artykułu mówisz, że istnieją książki i filmy, które mówią, że wystarczy w coś wierzyć, aby stało się to rzeczywistością.

    Hmmm ja osobiście nie przeczytałem w życiu ani jednej książki motywacyjnej, która traktowała by temat w podany przez Ciebie sposób. Filmu też takiego nie oglądałem, mimo że „The Secret” oglądałem minimum 10 razy.

    Nie pamiętam, aby w którejkolwiek przeczytanej przeze mnie książce autorzy nie wspominali o tym, że za ogromnym pragnieniem ma iść działanie i akcja.

    Działanie, podejmowanie nawet najmniejszych kroczków w kierunku pożądanego rezultatu jest jakby tym „zaginionym kluczem”, który krytycy „prawa przyciągania” zdają sie pomijać.

    Często widuję różne głosy krytyczne na temat „prawa przyciągania” mówiące o tym, że twórcy książek i filmów chcą nas przekonać, że wystarczy wizualizować i pragnąć, aby osiągnąć cel.

    Tego typu krytyka jest bardzo zabawna.
    W każdym razie jedyne o co bym Cię prosił to o możliwe doprecyzowanie i ewentualnie nie instalowanie opcji typu „książki motywacyjne są be, bo uczą że wystarczy myśleć o celu aby go osiągnąć”. To mogłoby nie pójść w dobrą stronę.

    Serdecznie pozdrawiam i gratuluję ciekawego bloga.

  4. Wielkie dzięki Arturze za komentarz.

    Co do mojej krytyki to może rzeczywiście jest ona trochę przejaskrawiona, ale wynika to z mojej obserwacji osób, które karmią się papką motywacyjną a potem nie chce im się ruszyć tyłka.

    Szukają dróg na skróty, łatwych rozwiązań itp.

    Być może autorzy rzeczywiście wspominają o działaniu i akcji, może czegoś nie doczytałem albo nie dojrzałem, mimo wszystko wolę zachęcać do działania i zdobywania kompetencji merytorycznych, a nie wciskania sobie kitu, chodzenia po węglu itp.

  5. Hej Tomku!

    Rozumiem, że chodziłeś już po rozżażonych węglach??

  6. ech ta ortografia – rozżarzonych rzecz jasna :)

  7. Hehe – nie chodziłem gdyż nie uważam tego za żaden wyczyn.
    Wystarczą podstawy fizyki ze szkoły średniej żeby to wywnioskować.

    Nie krytykuję samego firewalkingu, bo rzeczywiście dla niektórych ludzi może to być skuteczny sposób na przełamanie swoich ograniczeń, ma pozytywne właściwości zdrowotne itp. Zwracam tylko uwagę na to, żeby nie przypisywać temu nie wiadomo jakich magicznych właściwości.

    Krótko: myśleć samodzielnie!

  8. Póki się samemu nie sprawdzi nie warto wyciągać żadnych wniosków i tym bardziej nie warto słuchać opinii kogoś kto też tego nie zrobił.
    Widzisz wywnioskować to zupełnie co innego niż sprawdzić.
    Pomyśl, czy nie zdarzyło Ci się nigdy, że coś co wywnioskowałeś okazało się w praktyce kompletną pomyłką?
    Osobiście uważam, że generalnie warto robić rzeczy, których do tej pory się nie robiło bo wtedy mózg sobie rośnie jak muskuły podczas ćwiczeń. Im więcej nowych rzeczy poznasz (na różnych poziomach doświadczenia) tym więcej połączeń między neuronami w Twoim mózgu. Im więcej połączeń tym wyższa inteligencja.
    Zatem jeśli chodzenie po węglach to dla Ciebie pestka to zacznij chodzić po lawie jak starożytni Kahuni na Hawajach. :)

  9. Masz rację Arturze! :)

    Lawa – hmm, ciekawe…

Dodaj komentarz