W co oni grają. Manipulacje w codziennym życiu
poniedziałek, 05-07-2010, autor: Tomek
Julia Holska stoi w kuchni i ma pełne ręce roboty. Jest piątkowy wieczór. Julia przygotowuje pracochłonną kolację dla sześciu osób, które przybędą za mniej więcej godzinę. Jest trochę spóźniona, bo szef ją zatrzymał, ale jeśli się pospieszy, przyjęcie będzie gotowe na czas, a jej zostanie jeszcze chwila, aby się wyszykować. Julia przywiązuje dużą wagę do nienagannego wyglądu i nie byłoby jej przyjemnie otwierać gościom drzwi w dżinsach i podkoszulku, które są jeszcze przesiąknięte kuchennymi zapachami.
Musi się bardzo skoncentrować na tym, co robi, a jej mąż wybiera właśnie ten moment, aby przyjść do kuchni i uskarżać się na swego przełożonego. Mąż czuje się źle traktowany przez szefa i chciałby o tym z żoną porozmawiać tu i teraz. Julia próbuje przełożyć rozmowę: „Pozwól, że to, w jaki sposób najlepiej poradzisz sobie ze swoim szefem, omówimy w spokoju w ciągu weekendu. Teraz muszę pilnować ryby”.
Nie były to słowa, jakie chciał usłyszeć Michał Holski. Zapytał więc rozgniewany: „Ta głupia ryba jest dla ciebie ważniejsza ode mnie? Nie uwierzysz, na co znowu pozwolił sobie dzisiaj ten facet. Chcę teraz o tym z tobą porozmawiać, muszę to z siebie wyrzucić!”.
Julia chce uspokoić męża: „Oczywiście, że ryba nie jest dla mnie ważniejsza od ciebie. Ale zaraz przyjdą nasi goście, więc chcę mieć w końcu gotowe jedzenie i muszę się jeszcze przebrać!”. Ale mąż nie okazuje zrozumienia: „Ach, to przecież typowe — wszystko inne ma pierwszeństwo, ale kiedy ja ciebie potrzebuję, ty nie masz czasu! Ty się przecież nigdy nie interesowałaś moją pracą — dobrze o tym wiem!”.
Julia przewraca oczami, powstrzymuje się jednak od jakiegokolwiek komentarza. Mąż i tak by go nie usłyszał, bo właśnie z wielkim hukiem opuścił mieszkanie. Właściwie było ustalone, że to on nakryje stół i zatroszczy się o wino — lecz nie ma sensu już o tym myśleć. Jest wściekły, czuje się zraniony i zmaga się z myślą o swojej zgryzocie: „Jestem jej całkiem obojętny!”. Robi więc to, co zwykle, kiedy potrzebuje ukojenia duszy: idzie do garażu i majstruje przy swoim motocyklu. Kiedy może już być prawie pewny, że przybyli wszyscy goście, podchodzi do odświętnie nakrytego w międzyczasie przez żonę stołu z rękami ubrudzonymi smarami. Julia, która jest bardzo zdenerwowana „dziecinnym zgrywaniem się” męża, wita go słowami: „Czy mógłbyś być tak uprzejmy i umyć ręce? Być może nie zauważyłeś, ale mamy gości!”. On na to z przekąsem: „To bardzo pięknie, że mnie o tym informujesz! Ale to nie powód, żeby traktować mnie jak małe dziecko!”. Ona odpowiada mu lodowato: „Jeżeli zachowujesz się jak małe dziecko, nie możesz się dziwić, że tak się ciebie traktuje!”. Goście spoglądają na siebie z zakłopotaniem i próbują ratować sytuację, zwracając się z pytaniami to do jednego, to do drugiego z małżonków.
Wieczór jest jednak ostatecznie skazany na straty, gdyż Julia przy jedzeniu ciągle robi ironiczne uwagi o tym, jak „pomocny” jest zawsze jej mąż i że można na nim bezgranicznie polegać: „Zawsze, kiedy go potrzebuję, jest nieobecny!”. Michał kontruje, zabawiając gości prastarą anegdotą, jak to jego żona pewnego razu popełniła prawdziwy nietakt i było jej okropnie przykro. W tej sytuacji wszyscy goście czują się bardzo nieprzyjemnie, wstają, dziękują za miły wieczór i idą do domu. Dla obojga graczy nie jest to naturalnie koniec gry, ponieważ dopiero teraz rozpętuje się prawdziwa kłótnia z wielką próbą sił w sypialni. Julia zarzuca swojemu ukochanemu małżonkowi zepsucie całego wieczoru, i to nie pierwszy raz, po czym on zbiera swoją pościel i — pożegnawszy ją nikczemnymi słowami: „A ty zniszczyłaś cały nasz związek” — spędza noc na kanapie.
Powyższa historia to przykład gry psychologicznej, a zaczerpnąłem ją z książki „W co oni grają. Manipulacje w codziennym życiu”, którą w tym poście chcę zrecenzować.
Czym jest gra psychologiczna?
To pewien przebiegający z reguły według ustalonego schematu ciąg zachowań, który wyróżnia się znacznymi zniekształceniami rzeczywistości, nie braniem pod uwagę dobra drugiej osoby oraz w efekcie doprowadza do sytuacji, w której każda z uwikłanych stron czuje się nieswojo. Jest to gra, w której każda strona przegrywa.
Jak nie dać się wciągnąć i radzić sobie z grami psychologicznymi?
Pomocne może być uświadomienie sobie tego, że gra z reguły odbywa się według określonego scenariusza, ponieważ danej osobie nie są znane inne sposoby na uzyskanie tego, czego pragnie. Jest to często zachowanie wynikające z nieświadomie wprogramowanych schematów zachowań.
Podczas gry każda ze stron przyjmuje jedną z charakterystycznych ról:
- ofiary,
- napastnika,
- wybawcy.
Kluczem do wyjścia obronną ręką z próby wciągnięcia w taką manipulację jest uświadomienie sobie roli, jaką druga osoba próbuje Ci narzucić i nie pozwolenie jej na to.
Pomocne może być również poznanie zasad analizy transakcyjnej w celu określenia poziomu, z jakiego następuje komunikacja (temat zbyt obszerny by go tutaj bliżej przytoczyć).
Wszystkie te zagadnienia znajdziesz właśnie w książce „W co oni grają. Manipulacje w codziennym życiu”. Jest ona warta uwagi ze względu na dużą dawkę wiedzy i solidny opis podstaw tego, co prowadzi ludzi do rozgrywania gier i uciekania się do manipulacji.
Ponadto w książce znajdziesz przykłady najbardziej typowych zachowań graczy w rodzinie, związkach, w biurze oraz stosunkach sąsiedzkich, a co najważniejsze – skuteczne strategie przeciwdziałania manipulacjom.
Książka podzielona jest mniej więcej pół na pół – początek to opis różnych modeli i zasad rozgrywania gier, a druga część zawiera przykłady praktyczne.
Polecam tę książkę, jeżeli zdarza Ci się znajdować w interakcjach, po których czujesz się nieswojo i masz wrażenie bycia ofiarą manipulacji. A może Ty również takie gry inicjujesz i chcesz znaleźć skuteczniejsze i przyjemniejsze sposoby na realizowanie swoich celów?
Zapisz się na mailowe powiadomienia o nowych postach na tym blogu
Julia Holska stoi w kuchni i ma pełne ręce roboty. Jest piątkowy wieczór. Julia przygotowuje pracochłonną kolację dla sześciu osób, które przybędą za mniej więcej godzinę. Jest trochę spóźniona, bo szef ją zatrzymał, ale jeśli się pospieszy, przyjęcie będzie gotowe na czas, a jej zostanie jeszcze chwila, aby się wyszykować. Julia przywiązuje dużą wagę do nienagannego wyglądu i nie byłoby jej przyjemnie otwierać gościom drzwi w dżinsach i podkoszulku, które są jeszcze przesiąknięte kuchennymi zapachami.
Faktycznie książka jest naprawdę interesująca.
Obnaża mechanizmy, które stosujemy w komunikacji z innymi.
Gry psychologicznie nie są prowadzone świadomie, ich mechanizmów uczymy się „z mlekiem matki”, stąd na jedne jesteśmy bardziej wrażliwi niż na inne.
Faktycznie zawsze tracą obie strony, a ze zrozumieniem i akceptacją potrzeb drugiej osoby niewiele ma to wspólnego.
Moim zdaniem tak jak piszesz aby zrozumieć ukrty aspekt w komunikacji „transakcji” trzeba jednak sięgnąć
do podstaw analizy transakcyjnej i odszukać w swoich „mapach” dlaczego na jedne gry jestem bardziej wrażliwa niż na inne.
Pozdrawiam Aga
Ni
A moze tak w nic nie grać ?